MECZ

-

TABELA

1. Wisła 30 77
2. Legia 30 63
3. Dyskobolia 30 60
4. Lech 30 57
5. Lubin 30 52
6. Korona 30 51
7. Cracovia 30 39
8. Górnik 30 39
9. Bełchatów 30 38
10. Ruch 30 34
11. ŁKS 30 30
12. Odra 30 29
13. Polonia 30 28
14. Jagiellonia 30 27
15. Widzew 30 26
16. Sosnowiec 30 16

AKTUALNOŚCI

Znicz Pruszków - Widzew 0:0 - były okazje, ale zabrakło precyzji

Mecz 15. kolejki pierwszej ligi w Pruszkowie był zarazem premierą okazałego budynku klubowego i sztucznego oświetlenia. Widzew jest często wybierany jako rywal w takich spotkaniach. Grał już pierwsze mecze przy sztucznym oświetleniu w ekstraklasie w Grodzisku Wielkopolskim, w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki oraz w Jagiellonii Białystok.


Tym razem łodzianie zremisowali spotkanie i był to rezultat w sumie zasłużony. Wprawdzie goście wywalczyli pierwszy róg w 12 minucie, za moment drugi, ale z trudem tworzyli klarowne okazje bramkowe. W pierwszym kwadransie tempo meczu było bardzo szybkie. Obie drużyny, jak to się po piłkarska określa, grały do przodu. Nie było mowy o murowaniu bramki.

Po pierwszym rogu dla Znicza w 29 minucie główkował Adrian Paluchowski i piłka znalazła się w bramce, ale sędzia odgwizdał faul na bramkarzu. W 31 minucie przedarł się w polu karnym Tomasz Feliksiak, którego atak został zatrzymany w polu karnym. Gospodarze domagali się jedenastki, ale sędzia nie poddał się presji.

W 36 minucie po drugim rogu dla gospodarzy płynny kontratak łodzian zakończył się podaniem Łukasza Masłowskiego na głowę Przemysława Oziębały, po którego strzale piłka minęła poprzeczkę. Trzy minuty przed przerwą Oziębała próbował zaskoczyć Adriana Bieńka, ale trafił w środek bramki. Zdenerwowany łodzianin zakończył tę połowę żółtą kartką.

W przerwie piłkarze obu drużyn poznali chyba wszystkie wyniki 15. kolejki pierwszej ligi. Łodzian interesował przede wszystkim remis w Kielcach, który oznaczał, że w przypadku podziału punktów w Pruszkowie, Widzew utrzyma drugą lokatę w tabeli.

Może dlatego kontrataki gości straciły dynamikę. Pruszkowianie też mieli mniej sił. Płacili dużą cenę za szybkie tempo przed przerwą i decydowali się na dwójkowe ataki, które nie mogły zaskoczyć czwórki obrońców gości, dobrze współpracujących.

Był jednak jeden wyjątek, który mógł się smutno skończyć dla Widzewa. W 66 minucie, po rogu z lewej, piłkę znad linii bramkowej wybił głową Piotr Stawarczyk, ratując gości od utraty bramki. To obrońca, który grał we wszystkich meczach wyjazdowych łodzian, z wyjątkiem spotkania w Polkowicach, które Widzew przegrał.

Drużyna Waldemara Fornalika mogła ten mecz wygrać. W 74 minucie Stefano Napoleoni oddał silny, płaski strzał z 18 metrów. Bramkarz gospodarzy cudem obronił tę piłkę, a nadbiegający Marcin Robak z bliska strzelił, ale Adrian Bieniek sparował piłkę na róg. Wypełniona widownia skandowała imię bramkarza, bo on uratował im punkt.

Trzeba podkreślić, że obie strony grały do końca i ostatni korner gospodarze egzekwowali w doliczonym czasie gry, ale wynik już się nie zmienił.

Jest to ósmy mecz Widzewa, w którym ta drużyna nie traci goli i pod tym względem dzierży zdecydowany prymat w lidze wraz z Kmitą Zabierzów. Blok defensywny łodzian prezentuje się doprawdy solidnie.

Trener łodzian wybrnął też z problemów z drugą linią, w której musiał znaleźć dwóch dublerów na środku.

Łukasz Masłowski wykorzystał swoje bogate doświadczenie i wywiązał się z tej roli, a Jakub Kisiel też sprostał zadaniu, asekurując grę środkowych obrońców.

Nieźle wypadł dubler Vladimir Bednar, który grał w drugiej połowie.

Były też i mankamenty. Na przykład kornery, a zwła-szcza kilka wolnych łodzian były pozbawione precyzji i "pomyłki" w podaniu piłki były nawet kilkunastometrowe. Pod tym względem koncentracji zabrakło. Nie przełamał się także snajper numer 1 łódzkiego wicelidera Marcin Robak, który zaprzepaścił wczoraj wyborną okazję do poprawy swojego dorobku.

Dariusz Kubicki, trener Znicza Pruszków powiedział: - Widzew ma bardzo dobrych zawodników i grałem z solidnym zespołem.

Trener Widzewa Waldemar Fornalik podsumował mecz, uznając też, że było to bardzo dobre widowisko. Twierdził, że gdyby ktoś strzelił bramkę, to zwyciężyłby. Biorąc pod uwagę problemy w drugiej linii, punkt wywieziony z Pruszkowa, gdzie wiele drużyn zapewne przegra, ocenia jako dobry.

Znicz Pruszków - Widzew 0:0

Sędziował: Michał Zając (Katowice).

Widzów: 3.000

Znicz: Bieniek - AleksaI, Kokosiński, Kowalski, Januszewski - Mikołaj Rybaczuk, Osoliński, Ekwueme, Kaczmarek (70, Florian) - Feliksiak, Paluchowski (90, Bzdęga). Trener: Dariusz Kubicki.

Widzew: Mielcarz - Ł. Broź, Ukah, Stawarczyk, Lisowski - Budka, Kisiel, Masłowski, Napoleoni – Oziębała (46, Bednar), Robak. Trener: Waldemar Fornalik.

Bogusław Kukuć - POLSKA Dziennik Łódzki

KOMENTARZE:

dodaj komentarz:

autor:
e-mail:
tresc:



REKLAMA




Copyright © 2006. All Rights Reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.