MECZ

-

TABELA

1. Wisła 30 77
2. Legia 30 63
3. Dyskobolia 30 60
4. Lech 30 57
5. Lubin 30 52
6. Korona 30 51
7. Cracovia 30 39
8. Górnik 30 39
9. Bełchatów 30 38
10. Ruch 30 34
11. ŁKS 30 30
12. Odra 30 29
13. Polonia 30 28
14. Jagiellonia 30 27
15. Widzew 30 26
16. Sosnowiec 30 16

WIDZEW W MEDIACH

Dlaczego Napoleoni siedział na ławce?!

Bez wątpienia największym zaskoczeniem, nawet dla kibiców Legii, był brak w wyjściowym składzie Widzewa Włocha Stefano Napoleoniego. Widzew pozostaje jedyną drużyną w ekstraklasie, która w tej rundzie jeszcze nie odniosła zwycięstwa i nie dzieje się to przypadkiem. Jednak nie zmienia to faktu, że po dokładnej analizie wszystkich spotkań drużyny z al. Piłsudskiego akurat właśnie do Napoleoniego można mieć stosunkowo najmniej pretensji.


Nie zamierzamy wpadać w patos, zdajemy sobie sprawę, że nie jest to zawodnik, który będzie walczył o miejsce w składzie reprezentacji Italii (aktualnych mistrzów świata). Ale w polskich realiach Napoleoni jest zawodnikiem wyjątkowo błyskotliwym, szybkim, a przede wszystkim potrafiącym wygrać pojedynek jeden na jednego. Jeśli do tego dołożymy nienaganne wyszkolenie techniczne, mamy obraz piłkarza, który jest potrzebny Widzewowi, jak woda rybie.

Nowy trener widzewiaków, Marek Zub, próbował tłumaczyć taki, a nie inny wybór personalny koncepcją taktyczną, jaką sobie założył przed starciem z liderem. Ale ten argument zabrzmiał nieprzekonująco. Wpuszczenie Napoleoniego dopiero w 79 minucie było kompletnym nieporozumieniem. Jeśli już zaczął mecz na ławce rezerwowych (co uważamy za wielki błąd), to należało desygnować go do gry znacznie wcześniej. Mógłby na przykład idealnie obsłużyć czyhającego przed polem karnym Grzegorza Piechnę. A taktyka ma to do siebie, iż można ją zmienić, jeśli mecz układa się nie po naszej myśli.

Oby Zub wyciągnął wnioski z warszawskiej lekcji. I wierzymy, iż będzie stawiał na graczy w najlepszej aktualnie dyspozycji, nie zaś przez kogoś mu poleconych. (bart)


* * * * *

Piotr Kuklis: To jest dla mnie radość przez łzy

Stosunkowo niewielu piłkarzy może się poszczycić zdobyciem gola na stadionie Legii.
Od piątku jednym z nich jest 21-letni widzewski pomocnik Piotr Kuklis.

Jest się z czego cieszyć?

Piotr Kuklis: - Niestety, życie jest brutalne. To jest dla mnie radość przez łzy. Jasne, że w Warszawie nie jest łatwo zdobyć gola. Ale tak naprawdę ta bramka nie ma większego znaczenia, skoro przegraliśmy. Uważam, że nie gramy tak źle, jak wskazuje na to sytuacja w tabeli. Nikt nie może nam zarzucić przejścia obok meczu. Szkoda, że w drugiej połowie po moim uderzeniu piłka znów nie wpadła do siatki. Ta nieszczęsna passa musi się wreszcie zakończyć.

Jutro z Koroną w Łodzi

Jutro widzewiacy rozpoczną rywalizację w kolejnej edycji Pucharu Ekstraklasy. O godz. 18.30 podopieczni Marka Zuba zmierzą się w Łodzi z Koroną Kolporterem Kielce. W innym spotkaniu grupy C Jagiellonia Białystok zagra z Cracovią Kraków.

Atrakcyjny mecz dla kibiców

13 października na stadionie Widzewa dojdzie do meczu obecnego zespołu z drużyną, która walczyła w sezonie 1996/1997 w Lidze Mistrzów. Zapowiadają się więc wielkie emocje.

Tym razem ostoja zawiodła

Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, to po obejrzeniu telewizyjnych powtórek musiał je stracić. Jest oczywiste, że mecz w stolicy był najsłabszym występem w rundzie jesiennej w wykonaniu bramkarza Widzewa, Bartosza Fabiniaka.
Wielka szkoda, bowiem akurat ten zawodnik zwykle nie zawodzi. Kto wie, jak potoczyłyby się losy tego spotkania, jeśli po centrze Edsona nasz zawodnik zachowałby zimną krew i bez problemu wypiąstkował piłkę. Rzecz jasna nie postulujemy zastąpienia Fabiniaka kimś innym. Jednak warto, aby popracował nad swoją koncentracją.

Bez pretensji do arbitra

Spotkanie Legii z Widzewem sędziował Zdzisław Bakaluk, arbiter z Olsztyna. W stolicy często bywa tak, iż gospodarzom pomagają nawet ściany. Tym razem jednak łodzianie nie mogli mieć żadnych pretensji do arbitra. Przegrali, bo po prostu byli słabsi.

Z czego się cieszyli?

Trener Marek Zub i tajemniczy koordynator Piotr Stokowiec mieli przed meczem z Legią dobre humory. Mamy nadzieję, że wezmą się teraz do ciężkiej pracy. Komu, jak komu, ale akurat im nie powinno być wesoło.

Źródło: Express Ilustrowany

KOMENTARZE:

  • złamas (19.02.2008 17:42:37)
    zeby nie stefano to by niebylo 13 miejsca

dodaj komentarz:

autor:
e-mail:
tresc:



REKLAMA




Copyright © 2006. All Rights Reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.