MECZ

-

TABELA

1. Wisła 30 77
2. Legia 30 63
3. Dyskobolia 30 60
4. Lech 30 57
5. Lubin 30 52
6. Korona 30 51
7. Cracovia 30 39
8. Górnik 30 39
9. Bełchatów 30 38
10. Ruch 30 34
11. ŁKS 30 30
12. Odra 30 29
13. Polonia 30 28
14. Jagiellonia 30 27
15. Widzew 30 26
16. Sosnowiec 30 16

FELIETONY

Na nowy tydzień Część druga

Na nowy tydzień

Odcinek drugi - 05.04.2007

Jakub Jankowski - Janusz Schwertner

Janusz Schwertner: Oj dużo się działo od czasu naszej ostatniej rozmowy. Po dłużących się miesiącach przerwy Orange Ekstraklasa w końcu wznowiła rozgrywki, przede wszystkim jednak przekonaliśmy się na co stać Widzew. W pierwszym, naprawdę trudnym meczu, przeciwko trudnemu rywalowi łodzianie wywalczyli cenny punkt, choć momentami ich gra pozostawiała wiele do życzenia. Z końcowego bezbramkowego rezultatu możemy chyba się cieszyć?

Jakub Jankowski: Zdecydowanie tak. Teren w Grodzisku od zawsze był trudny do zdobycia i przegrywały tam już zdecydowanie mocniejsze drużyny od naszych "młodych wilków". Remis Widzewa z Groclinem zyskał na wartości, gdy podopieczni Macieja Skorży wywieźli 3 punkty z Łazienkowskiej, pokonując Legię 1:0. Wprawdzie ostatnio stracili u siebie kolejne punkty, remisując z Odrą, ale wodzisławianie mieli sporo szczęścia.

J.S.: Zgodzisz się ze mną na pewno, że ten mecz na długo w pamięci kibiców nie pozostanie. Ja jednak zapamiętałem niewykorzystaną, świetną sytuację Sashy Bogunovicia, który ze strzelaniem goli ma ogromne problemy. A gdyby wtedy trafił, z miejsca stałby się kandydatem do ulubieńca publiczności...

J.J.: Oczywiście możemy gdybać. Pamiętajmy, że grodziszczanie też mieli wiele okazji. Michał Goliński trafił w poprzeczkę. Podopieczni Probierza, poza szansą Bogunovicia, właściwie nie mieli innych szans na bramkę. Sądzę, że ten szczęśliwy remis to nasz sukces.

J.S.: Nie zatrzymujmy się już więc dłużej przy tym spotkaniu, bo rzeczywiście na słowa pochwały zasługiwał po nim jedynie Bartosz Fabiniak. A niejako podsumowaniem niech będzie fakt, iż najlepszym graczem spośród widzewiaków w tym meczu był... Jarosław Lato. Szkoda, że były kapitan widzewskiej drużyny zdecydował sie opuścić Łódź, bo ta jego kariera rozwija się w naprawdę bardzo szybkim tempie.

Miłą niespodziankę podopieczni Michała Probierza sprawili nam za to w Pucharze Ekstraklasy, z tymże efektowna wygrana z Cracovią była już tylko na otarcie łez. Mimo wszystko wydaje mi się, że zawodnikom należą się słowa uznania, za to właśnie, iż w meczu bez żadnej stawki, powalczyli i wywalczyli zwycięstwo.


J.J.: Na pewno efektowne wyjazdowe zwycięstwo ucieszyło kibiców, aczkolwiek tak jak zauważyłeś, był to mecz o przysłowiową pietruszkę. Cracovia wcale nie wystawiła rezerwowego składu, stąd ta wygrana cieszy jeszcze bardziej. W meczu tym trener Probierz wypróbował kilku młodych zawodników z drużyn juniorskich i trzeba śmiało powiedzieć, że zagrali oni bez kompleksów. Był to też pierwszy występ Oshadogana i z pewnością dał on mu jeszcze więcej pewności.

J.S.:Zgadza się - bo według mnie jeszcze ważniejszy niż wynik meczu z Cracovią, był udany debiut właśnie Oshadogana. Do jego pierwszych ligowych występów dojdziemy za chwilę, lecz koniecznie musimy poświęcić chwilkę czasu właśnie jemu. Dla mnie bez wątpienia jest to najlepszy transfer na przestrzeni ostatniego czasu, w dodatku przeprowadzony wyłącznie przez Zbigniewa Bońka. Szef Widzewa udowodnił tym samym, że obecnie zajmuje się nie tylko oczyszczaniem piłkarskiego światka z korupcji, ale także ciągle jest blisko drużyny. To on wypatrzył Oshadogana i zdecydował się dać mu szansę na grę w Łodzi. A kibice mogą mu za to tylko dziękować...

                         
Joseph Oshadogan - najważniejszy transfer Widzewa w ostatnim czasie. | Zdjęcie: www.widzew.org, Plicher

J.J.: Masz rację. Bez wątpienia zatrudnienie Oshadogana było dla Bońka trudną decyzją. Zresztą fakt, że podpisał z nim kontrakt na pół roku, świadczy, że mimo wszystko sam nie był pewien swojej decyzji. Piłkarz ściągnięty z Włoch został właściwie z marszu, bez przygotowania do rundy. Niewątpliwie, jest na chwile obecną najpoważniejszym wzmocnieniem. Może brak mu szybkości i sprawia wrażenie ociężałego, ale nadrabia to umiejętnością odpowiedniego ustawienia się w polu karnym. Ponadto wprowadza niesamowity spokój. Chyba zgodzisz się ze mną, że wcześniejszym parom stoperów jak np. Tychowski - Stawarczyk, czy Rzeźniczak - Kłos, bardzo tego brakowało.

J.S.: Tak, ale ciekawie sprawa przedstawia się jeśli chodzi o Stawarczyka. Przecież ten zawodnik niemal w każdym meczu grał poniżej oczekiwań, był krytykowany zarówno przez dziennikarzy jak i kibiców. A odkąd Michał Probierz wystawia go w środku obrony z Oshadoganem, jakby ta jego dyspozycja była lepsza. To jest kolejny atut sprowadzenia Włocha do Łodzi - właśnie ten pozytywny wpływ na grę młodszych kolegów.

Wróćmy jednak na boisko, gdzie w drugiej kolejce łodzianom przyszło zmierzyć się z liderem ekstraklasy, GKS-em Bełchatów. Przed rozpoczęciem spotkania mieliśmy nadzieję na jakąś niespodziankę, tymczasem Widzew zagrał słabo i zasłużenie przegrał na własnym stadionie 0:3.


J.J.: Niewątpliwie, widzewiacy nie istnieli w tym meczu, ale do 30 minuty to nasi piłkarze mieli więcej okazji do zdobycia gola. Później jakby opadli z sił, a samobójcze trafienie Rzeźniczaka już zupełnie zniechęciło ich do jakichkolwiek prób ataku. Poprostu czekali, aż ten mecz się w końcu skończy. W meczu zabłysnął talent Dawida Nowaka, który strzelił 2 gole, a przy kolejnej skutecznie naciskając, zmusił "Rzeźnika" do błędu. Warto jednak pamiętać, że był to okres, kiedy bełchatowianie byli na fali i mieli za sobą łatwe zwycięstwa w lidze, a także w Pucharze Ekstraklasy z Legią 3:1 i z ŁKS-em 5:0.

Później podopieczni Probierza mieli mecz derbowy. Zdecydowanym faworytem był ŁKS, który po dwóch zwycięstwa wyjazdowych (Szczecin i Łęczna) miał komplet punktów i był o krok od miejsca premiującego startem w Europejskich Pucharach.

J.S.: I niestety rozczarowaliśmy się tym meczem. Nawet nie chodzi o sam wynik, bo punkt zdobyty na wyjeździe jest zawsze bardzo cenny. Chodzi o poziom sportowy tego bądź co bądź widowiska, mającego być wizytówką Łodzi. Dwa kluby z ogromną tradycją, rozpoznawalne także poza granicami Polski rozegrały dla neutralnego kibica mecz bardzo nudny, z małą ilością sytuacji i strzałów.

Ja jednak odniosłem wrażenie, że minimalnie lepiej grali mimo wszystko widzewiacy. To oni starali się grać spokojnie, rozgrywać piłkę i nie tracić jej w głupi sposób. ŁKS grał niedojrzale, widać było, że brakuje tam dobrych pomocników. I jeszcze jedno - znowu gola zdobyć nie mógł, a powinien Sasha Bogunović...


J.J.: W tym spotkaniu bardzo dobrze zagrał Łukasz Juszkiewicz. To właśnie on wniósł spokój w drugiej lini. Grał rozważnie i mądrze, a do tego zwalniał tempo akcji, gdy wymagała tego sytuacja. Chyba po raz pierwszy od dłuższego czasu nie grał "na hura". Do tego dochodzi oczywiście opanowanie Oshadogana, który również imponował rozwagą i spokojem. A nasz Sasha faktycznie, znów zawiódł. Po raz kolejny miał fenomenalną okazję i po raz kolejny chybił...

J.S.: Po trzech kolejkach Widzew miał więc dwa punkty, wywalczone w dwóch spotkaniach wyjazdowych. Zbigniew Boniek mówił, że widzewiacy wykonali plan minimum, który mieli wyznaczony przed tymi spotkaniami. Twój plan minimum to także byłyby dwa "oczka"? Czy jednak "Zibi" trochę za nisko postawił poprzeczkę?

J.J.: Wg mnie można było liczyć na jakąś małą niespodziankę przed spotkaniem z GKS-em. Sam mecz jednoznacznie zweryfikował jednak te marzenia. Ogólnie uważam, że ta zdobycz nie była zła. Jednak w spotkaniu z Górnikiem już musieliśmy zdobyć 3 punkty.

J.S.: Tak, jednak zanim o spotkaniu z zabrzańskim Górnikiem, porozmawiajmy chwilę o trenerze Probierzu, z którym w między czasie klub zdecydował się podpisać nowy kontrakt. Przyznam osobiście, że od jakiegoś czasu czekałem na taki sygnał ze strony łódzkich działaczy, nieczęsto spotykany w naszych polskich realiach. Michał Probierz ma teraz naprawdę psychiczny komfort w pracy, co w dużym stopniu może przełożyć się na jeszcze lepsze wyniki.

Jak w ogóle oceniasz to, co dotychczas zrobił dla Widzewa ten szkoleniowiec? Bo kibice często w tym sezonie, może nie bardzo mocno, ale jednak krytykowali Probierza, część domagała się nawet zwolnienia. Moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie.


J.J.: Sądzę, że Probierzowi należy dać trochę czasu. To młody trener, na dorobku. W pełni odpowiadający obecnej sytuacji w Widzewie. Tzn. nie drogi, który może się wykazać, aby w przyszłości mieć nazwisko w trenerskim światku. Ściągnął też zawodników odpowiadających jego charakterowi. Czyli młodzi, waleczni, ambitni, po prostu głodni sukcesu, tak jak on. Moim zdaniem za wcześnie na jednoznaczną ocenę.

                         
Widzew dwukrotnie znalazł złoty środek na drużynę Cracovii, pokonując ją 0:4 i 1:0. | Zdjęcie: www.widzew.org, Plicher

J.S.: Zgadzam się z Tobą w zupełności, wróćmy zatem do ligi i wspomnianego już przez Ciebie spotkania z Górnikiem. W przedmeczowych zapowiedziach raczej byliśmy ostrożni, ale chyba nikt nie wyobrażał sobie złego rezultatu widzewiaków na własnym boisku z bardzo przeciętnym obecnie Górnikiem Zabrze.

I po ciężkim naprawdę spotkaniu, łodzianie w końcu zdobyli te trzy punkty, bardzo ważne, bo wywalczone z bezpośrednim rywalem do utrzymania się w lidze.
Warto zaznaczyć, iż w tamtym meczu to zabrzanie objęli prowadzenie, a jednak piłkarze Probierza zdołali pokonać rywali. Jasno możemy chyba dziś powiedzieć, że gdyby w barwach łódzkiej ekipy zabrakło wtedy Piotra Kuklisa, ten pojedynek mógłby zakończyć się dla nas całkiem inaczej...

J.J.: Zdecydowanie tak. Dla wszystkich pilnych obserwatorów tego młodego zawodnika, chyba nie była dużym zaskoczeniem jego świetna postawa. Kuklis niemal w każdym meczu prezentował najrówniejszą formę. Zawsze dużo biegał i walczył. Aż w końcu jego dobra gra zaowocowała zdobytą bramką. Moim zdaniem wszystko co najlepsze przed Piotrkiem. Już wkrótce może stworzyć wraz z Juszkiewiczem jedną z lepiej zapowiadających się par środkowch pomocników. W tym spotkaniu również na pochwałę zasługuje Piotr Stawarczyk, który u boku Oshadogana czuje się coraz pewniej. I o to przecież chodzło, żeby młodzież zdobywała doświadczenie.

J.S.: A bramkę w końcu zdobył Bogunović, choć takiej okazji, jak ta w meczu z Górnikiem, zmarnować po prostu nie mógł. Ale to na pewno ważne, że w końcu się odblokował i zdjął jakiś taki ciężar z siebie. Teraz Serbowi pozostaje już tylko dalej grać swoje i coraz częściej trafiać do siatki.

J.J.: No właśnie, oby Sasha w końcu w siebie uwierzył. Jest to zawodnik z dużym potencjałem, tylko po prostu nie mógł się przełamać. Oby ta jego bramka była zwiastunem lepszej skuteczności.

                         
Sasha Bogunović - Na skuteczność Serba kibice długo narzekali, ale w meczu z Górnikiem trafił w końcu do siatki. | Zdjęcie: www.widzew.org, Plicher

J.S.: Pozwól jeszcze, że wrócę na chwilę do wcześniejszych wydarzeń, bo to także warto w kilku słowach skomentować - pisaliśmy zresztą o tym na łamach serwisu. Niespodziewanie na ławkę rezerwowych odsunięty został kapitan drużyny Marcin Nowak. I powiem szczerze, że taka decyzja trenera Probierza zupełnie mi się nie podoba... Jak sądzisz?

J.J.: Marcin w każdym spotkaniu imponował zaangażowaniem i walecznością. Po porażce z Bełchatowem, trafił na ławkę. Z boku wygląda to tak, jakby trener Probierz właśnie jego obwiniał za ten bagaż trzech bramek w potyczce z górniczym zespołem. Tymczasem to cały blok defensywny, poza Bartoszem Fabiniakiem, zawiódł. A moim zdaniem głównymi winowajcami byli Stawarczyk i Rzeźniczak, ogrywani niczym dzieci. Do Nowaka miałbym najmniejsze pretensje.

                         
Marcin Nowak - kapitan Widzewa zawsze imponował walecznością, a mimo to trener odsunął go na ławkę rezerwowych. | Zdjęcie: www.widzew.org, Plicher

J.S.: Dokładnie tak, tym bardziej szkoda takiego traktowania Nowaka, choć znając charakter tego piłkarza, on jeszcze powalczy o powrót do wyjściowego składu.

Dla porządku odnotujmy, że w między czasie łodzianie znowu wygrali z Cracovią w Pucharze Ekstraklasy, tym razem skromniej, 1:0. Pozostały nam zatem już tylko dwa tematy - niestety oba smutne, oba nie mające zbyt dużo wspólnego z futbolem.

Pierwsza sprawa to ta najświeższa - Arka nie została odwieszona przez WD PZPN i prawdopodobnie przegrała z Widzewem walkowerem. Jeśli jednak taka cena musi być płacona za grzechy gdyńskich działaczy to moja opinia jest zdecydowana - trzeba ją zapłacić. Nawet jeśli tracą na tym kibice, wszyscy ludzie żyjący wokół piłki i sponsorzy, na czele z Canal Plus...


J.J.: Dzisiaj otrzymałem informację, że gdynianie negocjują z PZPN-em karną degradację do II ligi. Moim zdaniem słusznie. Nie ma co udawać Greka. Za grzechy trzeba płacić. Wiem również, że Arka ma otrzymać 1 mln zł kary, a także zacząć rozgrywki z -12 punktami. To będzie dobry ruch, skończy się bezkarność i degradacja Arki może zadziała na psychikę skorumpowanych ludzi tak, że przestaną kupować czy sprzedawać mecze ze strachu.

J.S.: No to pozostała nam już tylko jedna sprawa. Chodzi o wypowiedzianie w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" słowa Zbigniewa Bońka, który zapowiedział, że jeśli jeszcze raz powtórzą się wybryki czysto chuligańskie na Widzewie, to on podziękuje i przestanie angażować się w klub, co tydzień otrzymujący kary za starcia z policją bądź inne wybryki.

I nadszedł chyba czas, aby chwilę zastanowić się nad słowami p. Bońka, człowieka, który jeśli chodzi o historię Widzewa jest zdecydowanym numerem 1. Chociaż nie róbmy też wielkiego problemu - dobrze wiemy przecież jak to wszystko wygląda: ludzie odpowiedzialni za te incydenty to zaledwie kilka procent, z tych, którzy płacą pieniądze, poświęcają czas i przychodzą wspomóc klub. Moim zdaniem my kibice nie miejmy więc pretensji do Zbigniewa Bońka. On zaś musi pamiętać, że to, co złe przy al. Piłsudskiego to tylko garstka nieodpowiedzialnych ludzi... Zaznaczmy też, iż chodzi o te zachowania fanów całkiem niepotrzebne – rzucanie rac to zupełnie inna historia.


J.J.: No właśnie, warto, żeby p. Boniek pamiętał, że w każdej grupie kibicowskiej zdarza się margines, który nie patrzy na to, aby utrzymać dobre imię swojego klubu. Może dobrze by było wprowadzić identyfikatory kibicowskie? To byłby krok w przód. Złapanie ewentualnych chuliganów byłoby wtedy zdecydowanie łatwiejsze i szybsze. Za szkody nie musieliby płacić wszyscy kibice, mam na myśli podniesienie cen biletów, lecz tylko konkretne, najbardziej nadpobudliwe jednostki.

J.S.: I to jest najlepszy moment, aby zakończyć naszą drugą rozmowę w ramach cyklu "Na nowy tydzień", tym bardziej, że najbliższy czas będzie raczej spokojny - po pierwsze ze względu na odwołany mecz z Arką, po drugie w związku ze świętami. Apropos świąt - już naprawdę na koniec złóżmy może życzenia Czytelnikom serwisu widzew.org i wszystkim kibicom zespołu z Piłsudskiego.

J.J.: Ja ze swojej strony bardzo dziękuję za rzeczową rozmowę i życzę wszystkim naszym Czytelnikowm szczęśliwych Świąt Wielkanocnych, aby nasza drużyna odnosiła coraz większe sukcesy w rodzimej ekstraklasie.

J.S.: Do życzeń dla Czytelników się przyłączam, Tobie zaś także dziękuje za rozmowę.

KOMENTARZE:

dodaj komentarz:

autor:
e-mail:
tresc:



REKLAMA




Copyright © 2006. All Rights Reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.