MECZ
![]() |
- | ![]() |
TABELA
| 1. | Wisła | 30 | 77 |
| 2. | Legia | 30 | 63 |
| 3. | Dyskobolia | 30 | 60 |
| 4. | Lech | 30 | 57 |
| 5. | Lubin | 30 | 52 |
| 6. | Korona | 30 | 51 |
| 7. | Cracovia | 30 | 39 |
| 8. | Górnik | 30 | 39 |
| 9. | Bełchatów | 30 | 38 | 10. | Ruch | 30 | 34 |
| 11. | ŁKS | 30 | 30 |
| 12. | Odra | 30 | 29 |
| 13. | Polonia | 30 | 28 |
| 14. | Jagiellonia | 30 | 27 |
| 15. | Widzew | 30 | 26 |
| 16. | Sosnowiec | 30 | 16 |
FELIETONY
"Pojednanie" na bis
"Pojednanie" na bis
Komentarz naczelnego
2 kwietnia to bardzo ważna data dla Polaków, którzy na pewno stali się po śmierci Jana Pawła II, w wielu przypadkach, lepszymi ludźmi. Tego dnia, jak i w dniach poprzedzających odejście papieża, łączyli się, razem przeżywali, a co najważniejsze na siebie spoglądali jakby trochę cieplej niż zwykle. Z Ojcem Świętym mocno identyfikowali się także piłkarscy kibice, wszak i On miał z nimi doskonałe kontakty. Na stadionie ulubionego klubu Jana Pawła II doszło więc do Mszy Świętej, w której udział wzięli kibice nie tylko zwaśnionych Cracovii i Wisły, ale również fani z Łodzi, Warszawy, Wrocławia czy Poznania. Bardzo fajna sprawa, szkoda tylko, że nienawiść pomiędzy „Białą Gwiazdą” a „Pasami” zwyciężyła.
Dobrze pamiętam ten czas i to podchwycone nie tylko przez Kościół, ale i media, hasło „pojednania”. Owszem, było ono w jakimś sensie zauważalne, bo na krakowskim Rynku doszło do rzeczy bezprecedensowej, w której kibice w szalikach różnych zespołów szli w jednym marszu, ku pamięci papieża i nie zrobili sobie krzywdy.
Niedługo po tamtej Mszy rozmawiałem z kolegą, kibicem Wisły. Także poszedł na pojednanie, zabrał szalik i uczestniczył w spotkaniu fanów. Wracając do domu, znajdującego się w jednym z krakowskich osiedli, zapomniał jednak, że pojednanie pojednaniem, ale szalik należy schować głęboko do plecaka. Podniosłość chwili co prawda go uratowała – grupka kibiców Cracovii oznajmiła, że dzięki papieżowi może iść spokojnie, ale jeśli jeszcze raz pokaże się tu w barwach, „dostanie po mordzie”. I wcale mnie to nie zdziwiło: chcąc nie chcąc trzeba się pogodzić z tym, że pewne zwyczaje, nawet te najgorsze, nie zwalczy się poprzez wspaniałomyślne obwieszczenie wielkiego pojednania. No chyba, że Jan Paweł II umierałby co miesiąc, a nie tylko raz.
Dlatego denerwują mnie informacje, mówiące o kolejnym pojednaniu. Denerwują, bo znowu wszystko będzie trwało tylko kilka dni, po czym wszystko będzie jak dawniej.
I to się nie zmieni, póki nie zrozumiemy, iż problem jest o wiele bardziej złożony, że nie wystarczy powiedzieć „pojednajcie się”. Chociaż każda próba jest dobra, jeśli może zapobiec utracie życia przez zwykłego chłopaka, który przyszedł na mecz: w Krakowie, Łodzi czy Warszawie...




